Przepraszam za pojawiające się reklamy!!!
   
  Strona o Domowym Kościele i nie tylko...
  ORAR II STOPNIA
 


 

  Przyjaźń powstaje wtedy, 
  gdy przez dialog dokona się wymiana tego, 
  co jest głęboko w sercu każdej osoby, 
  gdy znajdą one wspólne dobro, 
  gdy już nie tylko patrzą sobie w oczy, 
  ale gdy razem patrzą w kierunku rzeczy, 
  które kochają.
                               Ks. Franciszek Blachnicki



Sprawozdanie 
z Oazy Rekolekcyjnej Animatorów Rodzin I i II Stopnia
                                                     
                                                                                            Szczecin, os. Słoneczne 8-11 listopada 2008 r.


    

 







WSTĘP

 

  W dniach 8-11 listopada 2008 roku w „Domu Pielgrzyma” na os. Słonecznym w Szczecinie odbyły się rekolekcje animatorów rodzin I i II stopnia.


Posługę moderatorów pełnili: ks. Mariusz KOLUCZEK z parafii w Płoni, Ewa i Andrzej JARCZAKOWIE dla Io oraz Ela i Zdzisław BARANIEWICZOWIE dla IIo.

 

Tematyka zajęć w grupie Io obejmowała swym zakresem takie zagadnienia jak:

- istota i cel Ruchu Światło-Życie;

- pojęcie „Nowy Człowiek”;

- Ruch Światło-Życie a Domowy Kościół;

- duchowość małżeńska;

- zobowiązania;

- szkoła modlitwy;

- rozwój modlitwy.

 

W grupie IIo poruszano między innymi kwestie związane z:

- powołaniem do odpowiedzialności;

- powołaniem jako człowieka i chrześcijanina;

- predyspozycjami małżeństwa do bycia animatorami;

- postawą wewnętrzną w pełnieniu funkcji animatorskiej;

- obowiązkami pary animatorskiej;

- powołaniem do życia we wspólnocie Kościoła;

- powołaniem do życia w małżeństwie i rodzinie.

 

Poza spotkaniami, konferencjami, pogadankami prowadzonymi oddzielnie dla I i II stopnia, odbywały się również wspólne zajęcia z grupy „rekolekcyjnych zajęć stałych”, takich jak:

- poranna modlitwa - jutrznia;

- Namiot Spotkania;

- szkoła modlitwy;

- krąg liturgiczny;

- synteza biblijna;

- wspólna, inna każdego dnia modlitwa wieczorna;

- również i wspólne posiłki.

 

Centralnym punktem każdego dnia rekolekcji była oczywiście Eucharystia - z aktywnym udziałem uczestników oazy.

 

Swoje miejsce w planie zajęć znalazła również „Krucjata Wyzwolenia Człowieka”. Wykład na jej temat wygłosiła Ewa JARCZAK, ze wspaniałym - jak się później okazało - skutkiem. Przybyło bowiem czworo nowych krzewicieli tego pięknego dzieła.

 

W trzecim dniu rekolekcji (w poniedziałek) wszyscy uczestnicy mieli okazję zapoznać się z nowościami wydawniczymi naszego Ruchu, dokonać ich zakupu, jak i innych przedmiotów, będących często rozpoznawalnym znakiem Ruchu Światło-Życie (różańce, metalowe znaczki, naklejki, zakładki, plakaty), a także elementy garderoby (koszulki, polary, bezrękawniki itp.) z logo Ruchu. Kiermasz przygotowała Diakonia Słowa.

 

W rekolekcjach Io wzięło udział pięć małżeństw, a IIo - dziesięć. Uczestnicy przybyli z różnych stron naszej diecezji (Barlinek, Stargard Szczeciński, Police, Szczecin), a także spoza niej - aż z Gdyni (jedno małżeństwo z trójką dzieci, które rekolekcje letnie, 15-dniowe, odbyło także w naszej diecezji - w Krajniku).

 

Z uwagi na moje uczestnictwo w rekolekcjach IIo, skoncentruję się na treściach, które były w szczególności adresowane do tej grupy.

 

 

Dzień Pierwszy (sobota, 8.11.2008 r.)

 

1. Powołanie do odpowiedzialności


  Po zawiązaniu wspólnoty, zawierzeniu Panu Bogu wszystkich starań, wysiłków i oczekiwań, prośbach o łaskę otwarcia naszych serc i umysłów na głos naszego Pana, ks. Mariusz przeprowadził inauguracyjną konferencję na temat: „Powołanie do odpowiedzialności”.

W jej trakcie okazało się, jak ważne jest świadome podjęcie posługi animatorskiej, oraz świadomość, że to Bóg nas do niej powołuje. Z reguły człowiekowi w obliczu nowych wyzwań towarzyszy obawa, lęk, że czas na to jeszcze nie nadszedł, że nie jest jeszcze gotowy. Można tutaj zaobserwować, jak ważna w życiu chrześcijanina jest modlitwa. Modlitwa, która pozwala rozeznać oczekiwania Pana wobec mnie. Modlitwa, która umacnia. Modlitwa, która dodaje otuchy i wlewa spokój w nasze serca. Modlitwa, która koryguje „nasz kurs”, jeśli rozmija się z oczekiwaniami Boga.

Jakże trudno przemieniać zamierzenia w czyny, zapominając o własnych ambicjach! Właściwym jest przyjęcie postawy pokory, która pozwoli zrozumieć, jaka wielka odpowiedzialność ciąży na animatorach i to na płaszczyźnie duchowej - jak i tej doczesnej, materialnej. Ta odpowiedzialność odnosi się w pierwszym rzędzie do pary animatorskiej nawzajem (w relacji: mąż-żona), a następnie do powierzonych rodzin w kręgu, gdyż wzrost duchowy rodzin jest proporcjonalny do duchowego zaangażowania pary animatorskiej.

To jest przecież charyzmatem Domowego Kościoła. Budowanie duchowości małżeńskiej, duchowości rodziny!

Pan Bóg nas do niczego nie przymusza. On nas zaprasza. Oczekuje od nas wolnej, świadomej odpowiedzi i liczy na współpracę, która pozwoli podołać ciężarowi odpowiedzialności za małżeństwo, rodzinę, krąg.

 

2. Powołanie moje jako człowieka i chrześcijanina


  W dalszej części rozważań tego dnia poddano analizie zagadnienie „Powołanie moje jako człowieka i chrześcijanina”.

 

Znaczenie słowa powołanie w kulturze chrześcijańskiej określa wezwanie, by wykonać jakieś zadanie, misję, podjąć się dzieła.

Najważniejszym powołaniem dla człowieka jest powołanie do życia. Bóg mnie powołał do życia, do świętości - jestem, istnieję dzięki Niemu i rodzicom. Powołanie do bycia człowiekiem odczuwamy w akcie stwórczym (źródłem są teksty z Pisma Świętego o Adamie i Ewie). Człowiek - istota ludzka, nie tylko jest przedstawicielem gatunku ludzkiego, wynikiem ewolucji tego świata. Człowiek jest istotą boską. Jego dusza i powołanie mają wymiar nadprzyrodzony. Ciało - składa się z pierwiastków tego świata, ale dusza jest podobna do Pana Boga.

W czym jesteśmy podobni do Boga?

- nieśmiertelność; wszystko, poza człowiekiem, jest śmiertelne; dusza człowieka jest nieśmiertelna; mówi się o duszy zwierząt - ale śmiertelnej, przypisuje się duchowość zwierzętom, ale ich dusza jest śmiertelna

- wolna wola; człowiek, powołany do życia przez Boga, ma wolną wolę; jest „wyposażony” w rozum, zdolność do myślenia; to powoduje, że potrafi kierować swym życiem i otaczającym go światem nie tylko za pomocą instynktu, który posiada, ale ma możliwość poznawania i przetwarzania świata

- miłość; Bóg jest miłością; i Bóg powołuje człowieka do miłości; odciska w sercu człowieka swoją miłość, dając zdolność kochania i pragnienia miłości - dzięki miłości czerpanej od Boga można pokochać drugiego człowieka.

Przeszkodą w życiu, by być człowiekiem, jest grzech, który sprawia, że bardziej koncentrujemy się na sobie niż na Panu Bogu. Szatan nie namawia nas do grzechu! Szatan namawia nas byśmy zrobili sobie dobrze, a nie byśmy robili dobrze. Podsuwa nam inny obraz miłości - miłości własnej, egoistycznej. Wciąż odwołuje się do miłości siebie. Przez grzech nie otwieramy się na to, do czego jesteśmy powołani.

Reasumując:

- istotą powołania nie jest to, jaką drogę życiową obiorę, ale w jaki sposób realizuję pierwotne powołanie - powołanie do życia i świętości

- zadaniem człowieka jest rozeznać, która droga jest dla niego najlepsza, co robi z pasją, z miłością, aby być Dzieckiem Bożym.

 

3. Krąg liturgiczny

 W pierwszym dniu rekolekcji dużą uwagę zwrócono na potrzebę funkcjonowania w parafiach kręgów liturgicznych, czyli grup ludzi z różnych środowisk aktywnie związanych z Kościołem - tak świeckich jak i duchownych - odpowiedzialnych za oprawę liturgiczną Eucharystii niedzielnych i świątecznych.


W skład takiego kręgu powinni wchodzić:

- kapłan (najlepiej ten, który będzie sprawował Eucharystię niedzielną lub świąteczną);


- lektorzy;

- starsi ministranci;

- przedstawiciele służby ołtarza, np. Domowego Kościoła;

- kantorzy i psalmiści;

- chór (jeśli występuje lub jego przedstawiciel);

- organistka lub organista.

Zadaniem kręgu liturgicznego nie jest rozdzielenie funkcji do pełnienia podczas liturgii - jak to się najczęściej odbywa, ale nadanie zebraniu charakteru spotkania biblijnego, mającego na celu lepsze zrozumienie Słowa Bożego kierowanego do wiernych. Pozwoli to jak najlepiej przygotować się do sprawowania liturgii. Na kręgu najważniejsze jest rozważanie Słowa Bożego, zawartego w tekstach biblijnych, występujących w planowanej Eucharystii. Kolejność rozważania tekstów można zrealizować, korzystając z metody „historycznej” (wg kolejności: Stary Testament, Ewangelia, Listy), lub „hierarchicznej” (wg kolejności: Ewangelia, Listy, Stary Testament).

Przy drugiej metodzie łatwiej o istotę i sens, zawarty w treściach czytań.

 Wyznaczona osoba czyta Słowo Boże, a następnie uczestnicy dzielą się tym, co ich poruszyło, co ich zdaniem Pan Bóg chce do nich powiedzieć. Notuje się wtedy jedną, wspólną myśl, nurt, wniosek, syntezę. Czytania można powtórzyć.

Na spotkaniu kręgu liturgicznego przypomina się sylwetkę świętego, którego wspomnienie ma nastąpić w zbliżającej się Eucharystii, można przybliżyć jego dzieła (fragmenty), zapoznać się z jego działalnością, życiem i za jego pośrednictwem zanosić modlitwy do Boga.

Lektorzy mogą ustalić, które fragmenty czytań należy zaakcentować posługując się intonacją i odpowiednią interpretacją oryginalnej interpunkcji.

Można ustalić, opracować treść wezwań w modlitwie wiernych posługując się znaną nam gradacją.

„Grupa muzyczna” (czyli organiści, chór, kantorzy, psalmiści) mają okazję do ustalenia stosownego repertuaru, zakresu materiału muzycznego do zrealizowania oraz koordynacji „wejść” muzycznych. Wskazane jest ustalenie i przećwiczenie melodii i podziału rytmicznego (ewentualnie głosowego) psalmów.

Ministrantom oraz pozostałym przedstawicielom Służby Ołtarza rozdziela się, stosownie do ich kompetencji, funkcje.

Każde spotkanie kręgu liturgicznego powinno zakończyć się modlitwą, podczas której Bogu zawierzone zostaną wysiłki i starania całej grupy.

 

Spotkanie kręgu liturgicznego powinno odbywać się z co najmniej tygodniowym wyprzedzeniem.

 

4. Namiot Spotkania


  W sobotę, pierwszego dnia rekolekcji, przypomniano wszystkim, czym w zasadzie jest Namiot Spotkania.

 

Powrócono do źródeł. W Starym Testamencie Mojżesz rozmawia z Bogiem w miejscu wyodrębnionym, gwarantującym wyciszenie i oddanie się w postawie skupienia i pokory Panu Bogu. Właśnie w takim namiocie, w którym przechowywano skrzynię z kamiennymi tablicami dekalogu (Arkę Przymierza). Pismo podaje, że Mojżesz wychodząc z namiotu po spotkaniu z Bogiem, miał twarz jaśniejącą. Jego oblicze jaśniało.

Na pomysł takiego osobliwego spotkania z Bogiem, polegającym na „stawianiu własnego namiotu spotkania” w celu modlitewnego jednoczenia się ze Stwórcą jako Nowy Lud Boży, wpadł ksiądz Franciszek Blachnicki. Przy czym idealnie i najpiękniej byłoby takie spotkanie odbywać w kościele, przed Najświętszym Sakramentem. Rekolekcje najczęściej są ku temu świetną okazją, ale nie tylko. W wielu kościołach jest tzw. „wieczysta adoracja”. Jednak nie to było celem propozycji ks. Blachnikiego. Pragnął on, by taki Namiot Spotkania członkowie Domowego Kościoła odbywali codziennie, w najbardziej dogodnym dla siebie czasie i miejscu.

Oto jak powinien przebiegać Namiot Spotkania:

- istotne jest, by postarać się o takie wyciszenie, które pozwoli pozostawić wszystko, co może mnie rozpraszać, wyłączyć się z tego świata, pozbyć natręctwa myśli, natrętne myśli umieć oddawać Bogu. To trudne! Ale...

- Oddaję się Bogu; modlitwa wewnętrzna nie polega na mówieniu, przyjmuję postawę słuchacza, Namiot Spotkania jest słuchaniem Boga. Staram się usłyszeć ten głos i wtedy mu odpowiadać.

- Wybór Słowa Bożego; mogę sam wybrać Słowo Boże oddając się natchnieniu Ducha Świętego; można je zaczerpnąć z codziennej liturgii, która ma „ożywić” w tym dniu całą wspólnotę Kościoła.

- Czytając raz, drugi (być może i więcej) próbuję wsłuchać się i pojąć, co Bóg do mnie mówi; staram się nie mówić do Boga tylko dać mu odpowiedź; ważne, bym odkrył: „Do czego mnie dziś wzywasz, Panie?”;

- Gdy odkryję, do czego Bóg mnie wzywa, staram Mu się ofiarować; przecież gdy On mnie do czegoś wzywa to i da mi siły. Panie! Chcę iść za Tobą! Ofiaruję się Tobie!

Przez ofiarowanie dokonuje się w pełni zjednoczenie z Bogiem.

- Na koniec warto skonkretyzować wnioski, zrobić jakieś postanowienie.

 

5. Które małżeństwo nadaje się na parę animatorską?

  Bardzo ciekawą okazała się pogadanka prowadzona przez Elę i Zdzisia Baraniewiczów na temat: „Które małżeństwo nadaje się na parę animatorską?”

Odpowiedź na to pytanie każdy znajdzie w „Zasadach Domowego Kościoła”, a przebieg pogadanki pozwolił je przypomnieć, odświeżyć i to w sposób humorystyczny, czasami refleksyjny - a i niekiedy smutny.

Wielką skarbnicę wiedzy na ten temat stanowiły liczne świadectwa uczestników.

Tajemniczo odpowiem, że takim słowem-kluczem była:

O D P O W I E D Z I A L N O Ś Ć !!!”

...i niech to stanowi serdeczną zachętę dla wielu do uczestnictwa w takich rekolekcjach.

Takiej wiedzy i doświadczenia, wynikających z obcowania we wspólnocie rekolekcyjnej „żywej” nie znajdziecie nigdzie!

 

Dzień Drugi (niedziela, 9 listopada 2008 r.)

 

1. Co kształtuje postawę wewnętrzną w pełnieniu funkcji animatorskiej oraz obowiązki pary animatorskiej

 

  W przepiękny, jesienny, choć nieco wietrzny niedzielny poranek, nasza rekolekcyjna wspólnota zastanawiała się, co kształtuje postawę wewnętrzną w pełnieniu funkcji animatorskiej oraz jakie są obowiązki pary animatorskiej.

Dość jednomyślnie uczestnicy uznali, że najistotniejsza w pracy animatorskiej (ale nie tylko, bo odnieść to można do różnych funkcji) jest postawa zaufania Bogu. Pan Bóg nie ma na celu nas przygnieść tak, byśmy nie byli w stanie się dźwignąć. Daje nam tyle sił, byśmy mogli podołać powierzonym zadaniom. Wielkim orężem w naszych rękach jest modlitwa. „Panie! Nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie!”

„To nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem”

Pan Bóg nie wybiera uzdolnionych, ale uzdalnia wybranych”

/jedna z ciekawych, oryginalnych i głębokich zasad ks. Ignacego Stawarza/.

 

Jednak do nas należy wybór, czy chcemy skorzystać z Bożej pomocy. Nie szarpmy się sami, tak po ludzku z naszymi zadaniami. Prośmy! Żądajmy pomocy od Boga!

On nas nie opuści!

Czasami właśnie daje znać nasza pycha, ponosi nas rutyna. Myślimy, że zdobyte doświadczenie pozwoli spokojnie i bezpiecznie kierować życiem, pracować w kręgu. Ale „...szatan jest jak lew ryczący krążący wokół stada...”. W procesie kształtowania wewnętrznej postawy w pełnieniu funkcji animatorskiej istotne jest poczucie służby. My nie kierujemy! My nie narzucamy! My nie osądzamy! My, animatorzy, s ł u ż y m y !! Służymy słuchając, służymy dając przykład swej duchowości małżeńskiej, potem postawy jako chrześcijanina-Nowego Człowieka, służymy radą, pomocą, służymy czasem dla drugiej osoby, służymy modlitwą, służymy już samą gotowością do pomocy - która dla wielu jest wielkim wsparciem i poczuciem jedności ze wspólnotą dającą bezpieczeństwo.

Pamiętajmy: nie wolno nam zaniedbywać czynienia dobra!!

 

2. Konieczność modlitwy i modlitwa wstawiennicza

 

  W tym dniu odbyła się także szkoła modlitwy, w trakcie której można było dowiedzieć się czegoś więcej o modlitwie wstawienniczej - czyli modlitwie w intencji innych osób (wykład Ewy Jarczak) oraz o konieczności modlitwy (ks. Mariusz Koluczek).

Jest pewne, że wiara jest zdecydowaną odpowiedzią człowieka. Jest też pewne i celowe, byśmy ciągle Boga prosili o wiarę i byli świadomi jej niedostatku. Chcemy wierzyć więcej i mocniej - prośmy o to naszego Pana! Na nasze relacje z Bogiem, a więc i na kształt naszej modlitwy, ogromny wpływ ma historia naszego życia. To, czy doświadczyliśmy miłości, czy nie próbowano w nas zagłuszać potrzeby miłości, w jaki sposób przekazywana była wiara i czy w ogóle była przekazywana.

Być może mamy fałszywy obraz Boga. Ale też często mamy fałszywy obraz samych siebie. Pokochajmy się takimi, jakimi jesteśmy, a nie jakimi chcielibyśmy być.

Bóg jest miłością - starajmy się w to uwierzyć, a nie, tylko wiedzieć!

Są różne formy postrzegania Boga:

- jako Stwórcy Świata;

- jako takiego bardzo odległego, nie poznanego;

- jako strażnika przykazań;

- jako dobrego darczyńcy, odpowiadającego na prośby;

- jako srogiego ojca itd.

Te wszystkie obrazy są fałszywe, wynikają z braku wiary. Nie starajmy się przypisywać cech Panu Bogu, bo po prostu nie zdołamy.

 

Co przeszkadza w modlitwie?

Przede wszystkim brak wiary, ale także brak chęci przebaczenia. A jak brak chęci przebaczenia - to i brak miłości, brak pokory. Warto się sobie przyglądać. Czy jestem w prawdzie? Czy jestem prawdziwy? Nie starajmy się być sprawiedliwi, starajmy się być prawdziwi!

 

Potrzeba modlitwy.

Potrzebę modlitwy miał sam Pan Jezus. Wiele jest przykładów, gdzie opisuje się, jak Jezus się modlił. Naszym zadaniem nadrzędnym jest pełnić wolę Ojca. Przemieniajmy nasze życie w nieustanną modlitwę. Żyjmy w obecności Boga (cały czas pamiętając, że Bóg jest obok mnie). W każdej chwili swego życia, każdego dnia, poprzez krótkie akty zawierzenia, westchnienia do Boga, zwracajmy się do Niego. Modlitwą mogą być nasze czyny, nasza praca, nasze hobby, pasje, a także nasza animatorska służba!

Przez to człowiek „przyzwyczaja się” do obecności Boga. Uważa za naturalne, że wszystko jest od Boga, dla Boga i przez Boga.

 

To wszystko jednak nie uchroni nas od grzechu. Nie usypiajmy swej czujności, nie zatracajmy poczucia, że wciąż możemy i jesteśmy „atakowani” grzechami. Pan Jezus także był wielokrotnie kuszony i mimo, że był duchowo trwale zjednoczony z Ojcem, nie ustawał
w modlitwie.

 

Za dar i łaskę modlitwy Bogu niech będą dzięki!

 

3. Powołanie do uczestnictwa w życiu Kościoła

 

  Tego dnia również odbyła się katecheza na temat „Powołanie do uczestnictwa w życiu Kościoła”, prowadzona przez ks. Mariusza.

 

Powołanie do świętości to powołanie do bycia chrześcijaninem. To chęć kroczenia za Chrystusem, to odpowiedź na jego zaproszenie: „...Pójdź za Mną...”. W naszym chrześcijańskim rozumieniu, świętość to pragnienie bycia podobnym do Chrystusa.

Czy Jezusowi była potrzebna wspólnota?

Jezusowi, jako Synowi Bożemu, ale narodzonemu na ziemi w postaci człowieka - pewno tak, ale Jezusowi-Zbawcy Świata - nie. To nam, ludziom, potrzebna jest wspólnota. Od zarania dziejów mamy w sobie dążenie do życia we wspólnocie. Najważniejszą przyczyną tego dążenia jest miłość. Każdy człowiek pragnie miłości. To pragnienie jest u każdego, choćby nie wiadomo jak próbował to skrywać. Nauka Chrystusa, przepojona miłością, jest jak magnes, który przyciąga spragnionych miłości. Bycie uczniem Jezusa oznacza bycie we wspólnocie z Jezusem Żywym.

Święty Paweł porównuje Kościół do mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa, którego jesteśmy członkami.

Bardzo ważne, by człowiek odnalazł swoje miejsce w Kościele, by - włączając się w jego nurt - miał poczucie, że uczestniczy w Kościele Żywym, poprzez zaangażowanie, rozwój duchowości, miłości i służbę.

 

Dzień Trzeci (poniedziałek, 10 listopada 2008 r.)

 

  Poniedziałek, swym chłodnym, dżdżystym i mglistym porankiem nie nastrajał optymistycznie uczestników naszych rekolekcji. Okazało się jednak, jak nieistotne są to dla ducha przeszkody, a nasze serca swym ciepłem przyczyniały się tylko do wzrostu naszej duchowości.

Po jutrzni z katechezą na temat „Nowej Kultury” jak zwykle przystąpiliśmy do pracy.

 

1. Powołanie do życia w małżeństwie i rodzinie

 

  Zamysł Boży, zmierzający do powołania człowieka do życia w rodzinie, można zauważyć już w naturalnym powołaniu człowieka w kontekście różnicy płci. Występuje potrzeba łączenia się w pary w celu prokreacji, ale też potrzeba miłości. Człowiek poszukuje miłości. Miłość jest płodna w wymiarze duchowym i cielesnym.

Najdoskonalszym owocem miłości małżeńskiej jest dziecko. Owocem duchowym jest umiejętność wychowania dziecka w atmosferze miłości i w wierze. Nie ma ważniejszego zadania dla rodzica jak otaczać dziecko miłością i troską o jego ducha. W naszym powołaniu rodzinnym miłość w relacji „JA ® TY” ma się przeobrazić w relację „MY® DZIECKO”. To jest też owoc duchowy małżeństwa lub miłości małżeńskiej.

Święty Paweł pisze: „...miłość małżonków ma być odbiciem miłości Chrystusa do Kościoła...”. Miłość małżeńska powinna być wierna - Chrystus nas nie zdradził - to myśmy Go zdradzili. Miłość powinna być do końca. Tak jak Chrystus oddał życie za Kościół. W małżeństwie musi być obecne przebaczenie, stanowiące umocnienie małżeńskiej miłości.

 

2. Idealny animator

 

  Bardzo ciekawym przeżyciem duchowym, mającym wpływ na postawę pary animatorskiej, była konferencja prowadzona przez Elę Baraniewicz, przy bardzo aktywnym udziale uczestników na temat: „Idealny animator”.


W tym miejscu, by oddać dynamizm konferencji i jej atmosferę, ograniczę się do podania kilku fragmentów wypowiedzi uczestników (anonimowo) w oryginale - bez słowa komentarza
J.


-„Każdy ma w sobie dobro, które należy z siebie wydobyć i nim się dzielić.”

-„Pan Bóg nie wybiera uzdolnionych, ale uzdalnia wybranych.”

-„Ufność w Bogu uzdalnia do podejmowania wyzwań i do wykonywania postawionych zadań.”

-„Postawa zawierzenia pozwala uzyskać spokój, przekonanie, że to co robię, robię
w łączności z Bogiem i Jemu jest to miłe.”

-„Pokora!! Jak jest pokora, jest i modlitwa. Jest i umiejętność słuchania.”

-„Mam robić to, do czego jestem powołany a nie kontestować postawy innych.”

-„W upadkach i słabościach par w kręgu jest siła.”

-„Trzeba umieć okazywać miłość wszystkim członkom kręgu, bez względu na poziom zaangażowania duchowego. Ale trzeba też z miłością, po ojcowsku napominać!”

-„Równi równym, nie ma wywyższania, nie ma osądzania, nie ma namawiania.”

-„Trzeba czasami czekać za nie mogącymi nadążyć.”

-„UMIEĆ SŁUCHAĆ!”

To tylko niektóre fragmenty, takie, które najbardziej utkwiły mi w sercu.

 

3. Rozwój modlitwy

 
  W godzinach popołudniowych, w ramach szkoły modlitwy, wspólnie zastanawialiśmy się nad rozwojem modlitwy.

 Rozwój modlitwy został porównany do zdobywania szczytu. Można go zdobyć w sposób powolny, od łagodnej strony. Można go również zdobywać od strony stromej, obfitującej w urwiska, załomy, uskoki, pionowe granie. W jednym i drugim przypadku jest tak samo. To znaczy: im wyżej tym trudniej. Szczyt bowiem jest ten sam, ale ta droga, ten nasz modlitewny rozwój może być różny.

Do modlitwy każdy jest zaproszony. Prostota człowieka, to znaczy przejrzystość jego ducha, stan klarowności wartości, sprzyja osiąganiu poziomu modlitwy kontemplacyjnej. Nadmierny, przekładany na modlitwę intelektualizm przeszkadza. Komplikuje relację z Bogiem.

Bądźmy jak dziecko: ufne, czyste, szczere. Inaczej będziemy starali się tylko wszystko wiedzieć i rozumieć.

Co nam w modlitwie przeszkadza?

- rozproszenia, roztargnienia (nasza cielesność, bodźce, które na nas działają takie jak: głód, objedzenie, ruchliwość, swędzenie, itp.)

- uczucia (radość, smutek, pobudzenie, apatia, itp.)

- rozum (analityczna postawa, pomysły na życie, zmysł techniczny, pomysły na załatwianie różnych spraw, itp.)

 

Tak, jak przy Namiocie Spotkania - należy dążyć do umiejętności zaprowadzania pokoju w duszy. Obserwując, co mnie najbardziej od modlitwy odciąga - podjąć ascezę (kształtowanie postawy dojrzałej, zmierzającej w kierunku ciągłego zwalczania nękających mnie rozproszeń). Uczmy się zaangażowania w tym, co robimy. Starajmy się nie robić wielu rzeczy na raz.

To naprawdę pomaga!

 

4. Dialog małżeński i osobista reguła życia

 

  Ostatnimi tematami cyklu konferencji był „Dialog małżeński” oraz „Osobista reguła życia”. Konferencję prowadziła Ewa Jarczak, pięknie przedstawiając, dlaczego warto w życiu ustalić taką regułę i jak powinien przebiegać małżeński dialog.

 

Reguła życia powinna być ustalona i wprowadzona w życie świadomie i dobrowolnie. Jakże często w naszym życiu z powodu różnych uwarunkowań zdarzało się, że ktoś uzurpował sobie prawo, by innym ustalać reguły ich życia.

W naszym przypadku, patrząc przez pryzmat Domowego Kościoła, chodzi bardziej o planową i systematyczną pracę nad sobą.

Osobistą regułę życia przyjmować świadomie - rozwijać swą duchowość tak, by stało się to wręcz nawykiem. Bez wsparcia Boga niewiele tu zdziałamy. Tak niezbędna jest tu modlitwa i zawierzenie! Pan Bóg serio odbiera nasze deklaracje. On nas nie zwodzi, mówi, że jest prawdą. Dobrze, by świadomość ta towarzyszyła nam w życiu.

Wypracowując regułę życia należy szczegółowo zdiagnozować swoje słabe strony. Nazwać je po imieniu. Wtedy lepiej będzie z nimi walczyć.

Jeśli sobie założę, że np. od tej chwili będę lepszy, poprawię się, to.... nic mi nie wyjdzie. Ale jeśli stwierdzę, że np. mam kłopot, by w ogóle odbyć Namiot Spotkania w ciągu dnia, i postanowię, że w tym miesiącu będę wstawał pół godziny wcześniej - by w tym czasie go przeprowadzić - to jest wielka szansa, że się powiedzie.

Przy czym ważne jest, by reguła życia nie miała charakteru akcyjnego, ale by była procesem ciągłym.

 

W kwestii dialogu małżeńskiego nie zamierzam przedstawiać, jak powinien on przebiegać od strony technicznej, ale pragnę się skupić na duchowym aspekcie tego zobowiązania.

 

Samo dążenie do dialogu, ustalenie najlepiej stałego terminu już jest jakimś aktem chęci budowy, umacniania duchowości małżonków i jest godne pochwały. Sensem jednak jest, by małżonkowie, dzięki szczeremu, wzajemnemu zawierzeniu oddali swe troski, kłopoty, smutki, porażki, ale i radości, sukcesy, uniesienia - Panu Bogu.

Na początku dialogu, w sposób niezwykle uroczysty, prosimy Ducha Świętego o łaskę otwarcia serc, odwagę, szczerość, cierpliwość i wyrozumiałość, o pokój. Zapraszamy Chrystusa, by z nami wspólnie zasiadł. Sami też duchowo jesteśmy do dialogu przygotowani.

 

Celowo to wszystko wymieniam, by podkreślić, że nawet w najtrudniejszych (naszym ludzkim zdaniem oczywiście) przypadkach jest wielka szansa, że taki dialog po spełnieniu powyższych warunków będzie owocował. Będzie owocował tym, że na jego końcu pojawią się propozycje poprawy jakości życia naszego i naszej rodziny.

A to już jest - wierzcie - ogromny sukces, czego wszystkim czytającym z serca życzę!

 

W tym dniu odbyła się jeszcze wieczorem uroczysta modlitwa małżonków przed dialogiem małżeńskim.

 

Dzień Czwarty (wtorek, 11 listopada 2008 r.)

 

  W ostatnim dniu rekolekcji, w dzień naszego narodowego Święta Niepodległości, nastąpił czas pytań i odpowiedzi oraz świadectw.


Nie sądziłem, iż takim zainteresowaniem mogą cieszyć się zajęcia na ORAR. A dowodem na to była mnogość pytań, jakie padły w tym ostatnim dniu. Począwszy od spraw, ogólnych, jak kwestia struktur Domowego Kościoła, reform, które odbyły się w 2000 roku, niektórych zmian Zasad DK, poprzez sprawy dotyczące postaw, moralności, procedur w kręgach, rejonach, aż po najbardziej szczegółowe - może nawet intymne - odnoszące się do konkretnych sytuacji, miejsc, wydarzeń, zachowań, trybów postępowania animatorów w niektórych przypadkach, animatorskiego taktu, kultury i konsekwencji, no i oczywiście odpowiedzialności.

 

Czas świadectw określę trzema słowami: głęboki, przepiękny i ubogacający.

Te trzy słowa nie są w stanie oddać wrażenia i poruszenia, jakie w mej duszy owe świadectwa wywołały, ale innych słów nie znajduję.

 

Rekolekcje zakończyliśmy - jak przystało - Eucharystią, zawierzając wszystkie nasze problemy, postanowienia i zadania, a także nas i nasze rodziny Ukochanemu Ojcu.

 

 

Adaś S.

link:     => Zdjęcia z ORARu

 


  Adasiowi składam gorące podziękowania za to, co zrobił - a także za to, że wysłuchał prośby i podjął się zadania napisania sprawozdania z ORARu - choć mówił, że będzie miał tam również inne zadanie... 
I oto jest nie tylko sprawozdanie, ale piękne świadectwo! 
Chylę czoło przed taką postawą, a przede wszystkim przed tym, co napisał - życząc autorowi świadectwa, a także jego małżonce Małgosi i całej ich rodzinie, wielu łask w codziennym życiu!

Panu Bogu dziękuję za to, że chadza kędy chce!
Zbyszek (adm.)
 

 
   
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=