Przepraszam za pojawiające się reklamy!!!
   
  Strona o Domowym Kościele i nie tylko...
  W obronie rodziny
 


Jan Paweł II

W OBRONIE RODZINY I JEJ PRAW

Przemówienie do uczestników zgromadzenia plenarnego Papieskiej Rady ds. Rodziny. 4 VI 1999




Jan Paweł II 
Fragment przemówienia w siedzibie UNESCO, Paryż, 2.06.1980 r.


Ku wolności:

Księża Kardynałowie, czcigodni Bracia w biskupstwie i kapłaństwie, szanowni Członkowie Papieskiej Rady ds. Rodziny, drodzy Bracia i Siostry!

1. Z wielką radością goszczę was dzisiaj z okazji XIV Zgromadzenia Plenarnego Papieskiej Rady ds. Rodziny oraz spotkania poświęconego refleksji na temat niezwykle istotny z punktu widzenia teologii i duszpasterstwa: «Ojcostwo Boże i ojcostwo w rodzinie». Wszystkich was serdecznie pozdrawiam, a w szczególny sposób witam tych, którzy po raz pierwszy uczestniczą w spotkaniu zorganizowanym przez waszą dykasterię. Dziękuję przewodniczącemu Rady, kard. Alfonso Lopezowi Trujillo, za uprzejme słowa, jakie skierował do mnie w imieniu wszystkich.

Wybrany przez was na to zgromadzenie plenarne temat ojcostwa nawiązuje do trzeciego roku przygotowań do Wielkiego Jubileuszu, poświęconego właśnie Ojcu naszego Pana Jezusa Chrystusa. Temat ten zasługuje na rozważenie, jako że postać ojca w rodzinie staje się dziś coraz mniej widoczna, a czasem wręcz nieobecna. W świetle ojcostwa Boga, «od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi» (Ef 3, 15), ludzkie ojcostwo i macierzyństwo zyskuje pełny sens, godność i wielkość. «Ludzkie rodzicielstwo jest biologicznie podobne do prokreacji innych istot żyjących w przyrodzie, ale istotowo jest podobne — ono jedno — do Boga samego. Takie właśnie rodzicielstwo stoi u podstaw rodziny jako ludzkiej wspólnoty życia: jako wspólnoty osób zjednoczonych w miłości (communio personarum)» (List do Rodzin, 6).

2. W sercu słyszymy jeszcze żywe echo niedawnych obchodów Pięćdziesiątnicy, które pozwala nam głosić z ufnością słowa św. Pawła: «Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi» (Rz 8, 14). Jeśli Duch Święty jest duszą Kościoła (por. Lumen gentium, 7), to winien być także duszą rodziny, małego Kościoła domowego. Dla każdej komórki rodzinnej winien być wewnętrznym źródłem żywotności i energii, która podsyca nieustannie płomień małżeńskiej miłości, wyrażającej się we wzajemnym darze małżonków.

To Duch Święty prowadzi nas do Ojca niebieskiego i wzbudza w naszych sercach ufną i radosną modlitwę: «Abba, Ojcze!» (Rz 8, 15; Ga 4, 6). Chrześcijańska rodzina powinna się wyróżniać jako środowisko wspólnej modlitwy, w którym wolność synów pozwala wszystkim zwracać się do Boga i wzywać Go poufałym imieniem «Ojcze nasz!» Duch Święty pomaga nam odkryć oblicze Ojca jako doskonały wzorzec ojcostwa w rodzinie.

Od pewnego czasu instytucja rodziny narażona jest na nieustanne ataki. Zamachy te są tym bardziej niebezpieczne i podstępne, że polegają na negacji niezastąpionej wartości rodziny opartej na małżeństwie. Proponuje się nawet fałszywe alternatywy dla rodziny i żąda się ich uznania przez prawodawstwo. Kiedy jednak prawa, które winny służyć rodzinie jako podstawowemu dobru społeczeństwa, zwracają się przeciw niej, stają się niebezpiecznym czynnikiem destrukcji.

W niektórych krajach próbuje się na przykład narzucić społeczeństwu tak zwane «związki faktyczne», wzmocnione przez cały zespół gwarancji prawnych, które podważają najgłębszy sens instytucji rodzinnej. Cechą «związków faktycznych» jest tymczasowość i brak nieodwołalnego zobowiązania, które jest źródłem praw i obowiązków oraz respektuje godność mężczyzny i kobiety. Próbuje się nadać wartość prawną decyzji, która daleka jest od wszelkiego ostatecznego zobowiązania. Czy przy takich przesłankach można liczyć na prawdziwie odpowiedzialne rodzicielstwo, które nie będzie polegało wyłącznie na przekazywaniu życia, ale obejmie także wychowanie i kształcenie, jakie tylko rodzina może zapewnić w pełnym wymiarze? Próby narzucenia takich rozwiązań stwarzają poważne zagrożenie dla wizji ludzkiego ojcostwa, dla ojcostwa w rodzinie. Zagrożenie to przybiera różne postaci, gdy rodziny nie są należycie ukształtowane.

3. Kiedy Kościół głosi prawdę o małżeństwie i rodzinie, nie opiera się jedynie na danych Objawienia, ale bierze pod uwagę także postulaty prawa naturalnego, które stanowią fundament prawdziwego dobra społeczeństwa jako takiego i jego członków. Dla dzieci nie jest bowiem bez znaczenia, że rodzą się i są wychowywane we wspólnocie złożonej z rodziców, którzy dochowują wierności swojemu przymierzu.

Można sobie łatwo wyobrazić inne formy relacji i współżycia między osobami odmiennej płci, żadna z nich jednak nie jest — wbrew opinii niektórych — rzeczywistą alternatywą prawną dla małżeństwa, a raczej stanowi próbę jego osłabienia. W tak zwanych «związkach faktycznych» dostrzec można mniej lub bardziej poważny brak wzajemnego zobowiązania — paradoksalne pragnienie zachowania nienaruszonej autonomii własnej woli w ramach układu, który powinien przecież mieć charakter relacyjny. Tym, czego brakuje w niemałżeńskich formach współżycia, jest zatem ufne otwarcie się na przyszłe życie we dwoje, którego źródłem i fundamentem powinna być miłość, a którego zabezpieczenie jest szczególnym zadaniem prawodawstwa. Innymi słowy brakuje właśnie prawa — nie w jego wymiarze zewnętrznym jako zespołu przepisów, ale w bardziej autentycznym wymiarze antropologicznym jako gwarancji ludzkiego współistnienia i jego godności.

Ponadto, gdy «związki faktyczne» domagają się też prawa do adopcji, ukazują wyraźnie, że nie wiedzą, na czym polega wyższe dobro dziecka i jakie są podstawowe warunki jego należytego wychowania. Z kolei «związki faktyczne» między homoseksualistami to godne ubolewania wypaczenie tego, czym powinna być komunia miłości i życia między mężczyzną i kobietą, prowadząca do wzajemnego oddania się otwartego na życie.

4. Coraz powszechniejszy jest dzisiaj, zwłaszcza w krajach bogatszych, lęk przed rodzicielstwem, a zarazem lekceważenie prawa dziecka do bycia poczętym w kontekście całkowitego wzajemnego oddania się osób, które stanowi nieodzowny warunek jego spokojnego i harmonijnego rozwoju.

Głosi się w związku z tym rzekome prawo do rodzicielstwa za wszelką cenę i próbuje się je realizować za pomocą środków technicznych, które wiążą się z całą serią manipulacji moralnie niedopuszczalnych.

Jeszcze jedną cechą kontekstu kulturowego, w jakim żyjemy, jest skłonność wielu rodziców, by wyrzekać się właściwej sobie roli i przyjmować postawę zwykłych przyjaciół swoich dzieci, co oznacza, że nie napominają ich i nie strofują nawet wówczas, gdy powinni to czynić — z miłością i czułością — aby wychować je w prawdzie. Należy zatem podkreślić, że wychowanie dzieci jest świętym i solidarnym obowiązkiem rodziców, zarówno matki, jak i ojca: wymaga bliskości, ciepła, dialogu, przykładu. Rodzice powinni być we wspólnocie rodzinnej przedstawicielami dobrego Ojca — jedynego doskonałego wzoru, którym należy się inspirować.

Z woli samego Boga ojcostwo i macierzyństwo są formą głębokiego uczestnictwa w Jego stwórczej mocy i w konsekwencji są połączone wewnętrzną wzajemną relacją. W Liście do Rodzin tak o tym pisałem: «Macierzyństwo urzeczywistnia się za sprawą ojcostwa, a równocześnie ojcostwo za sprawą macierzyństwa jako owoc tej życiodajnej dwoistości, jaką Stwórca obdarzył istotę ludzką 'od początku'» (n. 7).

Także z tego powodu relacja między mężczyzną a kobietą stanowi fundament więzi społecznych: powołuje do życia nowe istoty ludzkie, a zarazem ściśle wiąże ze sobą małżonków, tak że stają się oni jednym ciałem, a za ich pośrednictwem jednoczy ich rodziny.

5. Drodzy bracia i siostry, dziękując wam za ofiarną pracę w obronie rodziny i jej praw, zapewniam was o mej nieustannej pamięci w modlitwie. Niech Bóg sprawi, aby wysiłki wszystkich, którzy gdziekolwiek na świecie służą tej sprawie, były owocne, oraz by rodzina, bastion zabezpieczający los całej ludzkości, zdołała się oprzeć wszelkim atakom.

Dzieląc się tymi myślami, pragnę zarazem z okazji naszego spotkania ponownie skierować serdeczne zaproszenie do rodzin, aby wzięły udział w III Światowym Spotkaniu Rodzin, które odbędzie się w Rzymie w ramach obchodów Wielkiego Jubileuszu Roku 2000. Zaproszenie to kieruję także do stowarzyszeń i ruchów, zwłaszcza do tych, które działają na rzecz życia i rodziny. W świetle tajemnicy Nazaretu będziemy wspólnie rozważać zagadnienie rodzicielstwa, tak jak je ujmuje temat, który wybrałem na tę okazję: «Dzieci — wiosna rodziny i społeczeństwa». Wielka i szlachetna jest misja ojców i matek, powołanych, aby współdziałać z Ojcem niebieskim w przekazywaniu życia nowym istotom ludzkim, dzieciom Bożym.

Maryja, Matka życia i Królowa Rodziny, niech uczyni każde ognisko domowe obrazem Rodziny z Nazaretu, miejscem pokoju i miłości.

Niech umocnieniem będzie dla was także moje błogosławieństwo, którego z serca udzielam wam tutaj obecnym oraz wszystkim, którzy na całym świecie troszczą się o losy rodziny.

 

 


 

Kultura moralna

Przyczyny powodzeń i niepowodzeń w wychowaniu człowieka przez rodzinę leżą zawsze równocześnie bardzo blisko, wewnątrz tego podstawowego środowiska kulturotwórczego, jakim jest rodzina - ale leżą także równocześnie bardzo wysoko, pozostają w kompetencji państwa i zależnych od niego organów. (...)

Nie ulega wątpliwości, że pierwszym i podstawowym zjawiskiem kulturalnym jest sam człowiek, duchowo dojrzały, czyli człowiek w pełni wychowany, zdolny wychowywać samego siebie i drugich. Nie ulega też wątpliwości, że pierwszym i podstawowym wymiarem kultury jest zdrowa moralność: kultura moralna.

Jest w tej dziedzinie z pewnością wiele rozdziałów szczegółowych, ale nie brak także doświadczeń, jakie się układają w wyraźne systemy zależności. Czy np. w całym procesie wychowania, przede wszystkim szkolnego, nie nastąpiło jednostronne przesunięcie w kierunku samego wykształcenia? Czy przy takim układzie proporcji oraz przy systematycznym wzroście wykształcenia, które odnosi się do rzeczy posiadanych przez człowieka, nie zostaje coraz bardziej przesłonięty sam człowiek? Byłaby to całkowita alienacja wychowywania: zamiast pracować na rzecz tego, kim człowiek powinien "być", pracowałoby ono tylko na rzecz tego, czym może się wykazać w dziedzinie tego, co "ma", "posiada". Dalszy krok tej alienacji - to przyzwyczajać człowieka, że staje się przedmiotem wielorakiej manipulacji: czy manipulacji ideologicznej, czy politycznej za pośrednictwem środków przekazu opinii publicznej, manipulacji ze strony monopolu czy kontroli sił ekonomicznych lub władzy politycznej za pomocą środków przekazu informacji - czyli odebrać mu w końcu podmiotowość i "nauczyć" życia jako także swoistej manipulacji samym sobą.

Wydaje się, że te niebezpieczeństwa w dziedzinie wychowania grożą zwłaszcza społeczeństwom o najwyższej cywilizacji technicznej. Społeczeństwa te stoją wobec swoistego kryzysu człowieka, kryzysu polegającego na rosnącym braku zaufania do własnego człowieczeństwa, do samego sensu bycia człowiekiem, do płynącej z tego afirmacji i radości, która jest twórcza. Cywilizacja współczesna stara się narzucić człowiekowi szereg pozornych imperatywów, które jej rzecznicy uzasadniają prawem rozwoju i postępu. Tak np. na miejsce poszanowania życia - "imperatyw" pozbywania się i niszczenia życia; na miejsce miłości przejawiającej się w odpowiedzialnej wspólnocie jednostek - sumę użycia seksualnego zwolnionego od wszelkiej odpowiedzialności; na miejsce prymatu prawdy w działaniu - "prymat" sensacji, koniunktury i doraźnego sukcesu.

W tym wszystkim wyraża się pośrednio tępa, systematyczna rezygnacja z tej zdrowej ambicji, jaką jest ambicja bycia człowiekiem. Nie łudźmy się, że system zbudowany na fundamentach tych fałszywych imperatywów, system takich podstawowych rezygnacji może tworzyć przyszłość człowieka i przyszłość kultury.

Jeśli w imię przyszłości kultury trzeba wołać o prawo człowieka do tego, aby bardziej "być" - jeżeli w imię tego samego celu trzeba się domagać zdrowego prymatu rodziny w całym dziele wychowania człowieka do prawdziwego człowieczeństwa - to na tej samej linii trzeba umieścić z kolei prawo narodu. Trzeba je umieścić również u podstaw kultury i wychowania.

Naród bowiem jest tą wielką wspólnotą ludzi, których łączą różne spoiwa, ale nade wszystko właśnie kultura. Naród istnieje "z kultury" i "dla kultury". I dlatego właśnie jest ona tym znamienitym wychowawcą ku temu, aby "bardziej być" we wspólnocie, która ma dłuższą historię niż człowiek i jego rodzina, zarazem zaś we wspólnocie, która stanowi fundament wychowania w każdej rodzinie, poczynając od tego, co najprostsze: od języka, gdy mały człowiek uczy się mówić, aby się stawać członkiem tej wspólnoty, jaką jest jego rodzina i jego naród. (...)

Strzeżcie wszystkimi dostępnymi wam środkami tej podstawowej suwerenności, którą każdy naród posiada dzięki swej kulturze. Strzeżcie jej jak źrenicy oka dla przyszłości wielkiej rodziny ludzkiej. Strzeżcie!

Ta suwerenność, która płynie z własnej kultury narodu, społeczeństwa, z prymatu rodziny w dziele wychowania, wreszcie z godności osobistej każdego człowieka, jest też i musi pozostać podstawowym kryterium w całym sposobie traktowania tej doniosłej dla współczesnej ludzkości sprawy, jaką jest sprawa społecznych środków przekazu (oraz związanej z nimi informacji, a także tzw. kultury masowej). Skoro środki te są "społecznymi" środkami przekazu, nie mogą pozostawać środkami dominacji nad innymi (...). Muszą stawać się środkami ekspresji tego społeczeństwa. (...) Muszą liczyć się z prawdziwymi potrzebami tego społeczeństwa. Muszą liczyć się z kulturą narodu i jego historią. Muszą respektować odpowiedzialność wychowawczą rodziny. Muszą liczyć się z dobrem człowieka i jego godnością. (...) Licząc się z wymogami etyki, muszą służyć kształtowaniu życia "bardziej ludzkiego".




                                       Strona startowa

 

 
   
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=