Przepraszam za pojawiające się reklamy!!!
   
  Strona o Domowym Kościele i nie tylko...
  O nierozerwalności małżeństwa...
 

 

Z JE księdzem biskupem Stanisławem Stefankiem, wiceprzewodniczącym Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski, pasterzem Kościoła łomżyńskiego, rozmawiają Katarzyna Cegielska i Małgorzata Jędrzejczyk



Na ostatnim posiedzeniu Konferencji Episkopatu Polski księża biskupi poświęcili wiele uwagi rodzinie i trudnościom, z jakimi się ta podstawowa komórka społeczna boryka... Ksiądz Biskup powiedział, że obecna sytuacja rodziny jest trudniejsza niż jeszcze kilka lat temu, dlaczego?

- Temat "rodzina" często wraca do programu obrad posiedzenia plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, bo ma on charakter pastoralny; stąd też rodzina jako pierwsze i najważniejsze zadanie duszpasterskie, obok problemów wychowawczych, zajmuje umysły i serca biskupów. Natomiast specyfika współczesnej sytuacji polega na tym, że dzisiaj rodzina jest zagrożona atakiem skierowanym w istotę małżeństwa. Nie podważa się tylko nierozerwalności małżeńskiej (czy zniechęca do prokreacji w rodzinie, a więc walka przeciwko życiu), podważa się samą instytucję małżeństwa, i to w ogromnych wymiarach, bez liczenia się z rzeczywistością. Autorzy tych ataków próbują zmienić myślenie w młodych ludziach, próbują zniszczyć ich naturalne dążenie do założenia rodziny na dążenia do użycia i przyjemności. Małżeństwo więc jest wpisywane w kategorie użycia i przyjemności, i od razu dodaje się informację, że przecież te przyjemności można osiągnąć na innej drodze, mówią wprost: "Nie bierz na siebie odpowiedzialności za małżeństwo". A zatem sama istota małżeństwa jest przekłamana i wpisuje się to przekonanie w serce młodego człowieka. Nie są to jakieś ogólne dyskusje społeczne czy rozważania o filozoficznych, doktrynalnych prądach, ale sączy się je wprost w serca młodych ludzi, czyli tam, gdzie powstaje myśl, decyzja o założeniu rodziny.

Atak ten prowadzony jest na masową skalę...


- Drugą racją sprawiającą, że sytuacja jest wyjątkowo groźna, jest masowość, powszechność tego ataku. Dzięki mediom "sprawnie funkcjonującym", dobrze opłacony redaktor, czyli propagandzista, ma nieograniczone możliwości dotarcia do odbiorców. Przy tej powszechności docierania do serc trzeba jeszcze dodać atrakcyjność przekazu. Wyspecjalizowano się w atrakcyjnym języku, np. najpierw przeredagowuje się myślenie o małżeństwie, mówi się, że jedynym celem jest zdobycie przyjemności, potem pokazuje się, że wiązanie się z jedną partnerką czy partnerem jest nudne, zobowiązujące, a jeszcze gdyby ktoś miał kierować się miłością, zamyka sobie drogę do nowych przeżyć. Natomiast w sposób bardzo atrakcyjny prezentuje się młodemu człowiekowi zdobywanie przyjemności przy wielu kontaktach, w coraz to zmienianych sytuacjach. Przecież młodzież nie ma jeszcze dostatecznie krytycznego osądu. Można dodać jeszcze jedną przyczynę. Atak ten jest podparty "autorytetami", a więc pojawia się w imię instytucji, które zwykle cieszyły się autorytetem. Najlepszym przykładem jest rezolucja Parlamentu Europejskiego, z początku września, nawołująca do legalizacji zabijania dzieci poczętych jako środka na zmniejszenie śmiertelności matek i krytykująca Kościół katolicki za jego bezwarunkową obronę każdego życia. Myślimy, że PE to jest poważne gremium - dostać się do Parlamentu... eurodeputowany - jak to brzmi?! Tymczasem okazuje się, że jest to "producent" tak bezsensownych i tak groźnych sugestii. "Poważne autorytety" wzięły na siebie rolę niszczenia podstaw życia społecznego w atrakcyjny sposób, a przez to skuteczny; przeznaczając na ten cel potężne środki. Zaznaczam - są to środki budżetowe, z naszych podatków, do których te autorytety roszczą sobie prawo właścicieli. Ze środków, które są pomyślane jako zabezpieczenie życia społecznego, opłaca się antyspołeczny program.

 
Podczas ostatniego zebrania Konferencji Episkopatu Polski użył Ekscelencja takich słów: "Polityka prorodzinna nie może być dziełem laboratoryjnych teoretyków. Musi być oparta na prawdzie o człowieku i rodzinie". Wydaje się, że wiele rodzin nie zna prawdy o rodzinie...


- Prawdą jest, że sami małżonkowie gubią się w tym zagmatwaniu proponowanych im życiowych rozwiązań. Błędnie pojmują sam cel zakładanej przez siebie rodziny i dlatego przeżywają rozczarowania. Znana jest postawa roszczeniowa we wzajemnych relacjach; brak np. elementarnej wiedzy i praktycznych umiejętności przyjmowania drugiego człowieka z jego prawdziwym charakterem.
Prawdą jest także, że proponowany przez "autorytety" i media model życia rodzinnego mija się istotnie z realizmem ludzkiej natury i jest "eksperymentowaniem" na żywym społeczeństwie. Są to naciski wydumanej ideologii, a nie służba realnej rzeczywistości ludzkiego życia.


Tymczasem sankcjonowanie antyspołecznego prawa sprawia, że w społeczeństwie panuje przekonanie, iż wszystko, co możliwe i dostępne, jest dopuszczalne - podając przykład choćby zabijania dzieci nienarodzonych czy metody zapłodnienia in vitro. Jak walczyć z taką mentalnością?


- Rzeczywiście ta mentalność utrwaliła się w społeczeństwie. Uważa się, że wszystko, co jest technicznie i prawnie możliwe, jest dobre. Trzeba tylko odpowiednio skonstruować prawo, a wszystko, co ludzie uznają za możliwe, staje się dopuszczalne. Biorę też pod uwagę przyzwolenie społeczne. Z tym najtrudniej podjąć dialog.

 Sugerowałbym niezwykle rzeczową i konkretną dyskusję, żeby pokazać, że to, co technicznie możliwe, absolutnie może działać przeciwko człowiekowi. Na przykład zatrucie wody całego wodociągu. Już nie powiem, że zabijanie gazem przez Niemców milionów ludzi w najnowocześniejszy sposób bazowało na naukowo opracowanych technikach. Wszystkie zbrodnicze doktryny i pomysły opierały się na odkryciach, angażowano do tego całą współczesną naukę. Nie można więc postawić znaku równości, iż możliwe znaczy dopuszczalne. Podobne twierdzenie, że to, co jest prawnie dozwolone, nie oznacza, że jest dobre. Prawo stanowione bardzo często jest prawem złym. Mieliśmy w historii cały szereg ustaw parlamentarnych lub dyktatorskich, które były ustawami ludobójczymi. Samo prawo bez moralności nie gwarantuje nie tylko poprawności formalnej, ale i bezpieczeństwa człowieka.

Rodzina jest w centrum działalności Kościoła, jest częścią prowadzonego przez Kościół duszpasterstwa. Na czym polega ta troska o rodzinę?


- Za Janem Pawłem II, za jego adhortacją "Familiaris consortio", mówimy, że starania o rodzinę są pierwszą i najważniejszą spośród trosk duszpasterskich. Kościół przede wszystkim głosi prawdę o rodzinie. To jest stale powtarzany priorytet - pokazać rodzinie jej tożsamość, chociażby w takiej sytuacji, w której ona tej tożsamości jeśli się nie wyrzekła, to o niej zapomniała; uczyć prawdy o rodzinie, która jest ukazaniem Bożego zamysłu, Bożego modelu, a nie jakichś sezonowych pomysłów przedstawicieli nauk społecznych czy psychologicznych. Drugi wymiar to jest uświęcająca troska o rodzinę. Kościół stoi przy rodzinie sakramentalną obecnością, uświęcającą obecnością - od katechezy sakramentalnej po posługę sakramentalną. Kościół jest środowiskiem uświęcenia i głosząc prawdę o rodzinie, wprowadza ją w rejon uświęcającej działalności Ducha Świętego. My nigdy nie zatrzymujemy się na jakimś doradztwie czy doraźnej pomocy, chociażby materialnej. Kościół nie troszczy się wyłącznie o rodziny biedne. Pomoc socjalna pomylona jest z troską o formowanie istotniej świadomości wśród rodzin. Kościół stoi zawsze przy najważniejszym zadaniu rodziny, jakim jest pełny rozwój człowieka, prowadzi integralną pedagogikę opartą na dynamice sakramentu, tzn. na uświęcającej mocy Bożej obecności. Trzecią, najtrudniejszą rolą Kościoła, jest nauka miłowania, zwłaszcza miłości przebaczającej. Często jesteśmy proszeni, ażeby pieczęcią Kościoła potwierdzić rozpad rodziny. W tej chwili napór na trybunały kościelne jest ogromny, żąda się, aby Kościół postawił pieczęć na tym, co zostało przez małżonków zrujnowane. Rzadko prosi się Kościół o pomoc w odbudowaniu, w uratowaniu małżeństwa. Krótko mówiąc, poradnie rodzinne, parafialne, diecezjalne nie są tak oblegane jak trybunały, sądy biskupie. Dlatego nauka miłości ofiarnej, zwłaszcza miłości przebaczającej, jest najtrudniejszym zadaniem, ale niezbędnym dla Kościoła i Kościół musi rzucić cały swój autorytet na tę jedną szalę, tzn. odbudować więź nierozerwalnego małżeństwa, nawet przy głębokich kryzysach.

 
W promowaniu rodziny mógłby pomóc leksykon pojęć związanych z rodziną, który był dziełem zmarłego wiosną księdza kardynała Alfonsa Lopez Trujillo. Na jakim etapie jest jego polskie tłumaczenie?

- Przekład wymaga precyzji terminologicznej, a więc dogłębnego przestudiowania teologii, a z drugiej strony, ten język musi dotknąć współczesnych neologizmów, tworzonych na zamówienie pojęć. Leksykon dotyka terminów wieloznacznych i terminów, nad którymi trzeba postawić znak zapytania, zwłaszcza w odniesieniu do spraw prawno-moralnych, które porządkują rodzinę. Trudno mi w tej chwili określić termin ukończenia tych prac, ale jestem przekonany, że w końcu prace te zostaną ukończone. Zmarły kardynał Lopez Trujillo, który był patronem tego dzieła i wielokrotnie mnie osobiście dopingował, na pewno z nieba jeszcze bardziej będzie naciskał na to, byśmy nie ustawali w pracy i pokonali te trudności, o których wspomniałem. Dotychczas z języka włoskiego leksykon przetłumaczono na język francuski, hiszpański, niemiecki i angielski. Podobno daleko posunięty jest także przekład na język rosyjski.

 
Na ubiegłoroczny kongres rodzin, który odbywał się w Warszawie, kardynał Trujillo przygotował przemówienie (niestety, osobiście nie mógł uczestniczyć w kongresie), w którym użył takich słów: "Uważam, że pogłębienie zagadnienia rodziny i prokreacji jest jednym z najważniejszych zadań dla religii i zarazem jednym z najważniejszych w naszym społeczeństwie. I raz jeszcze od refleksji trzeba przejść do czynów". Co w tym wymiarze należałoby podjąć w naszym polskim Kościele?


- Mimo różnych wysiłków środowisk prorodzinnych trzeba mówić bardziej o postulatach, potrzebach, aniżeli o uruchomionych programach i osiągnięciach. Skala zadań jest bardzo wielka.
Na terenie pracy duszpasterskiej, mówimy niekiedy kościelnej, trzeba wykorzystać bardzo duże osiągnięcia studyjne i zbudowane ramy organizacyjne. Dotyczy to przede wszystkim: przygotowania młodzieży do założenia rodziny opartej na sakramentalnym małżeństwie i spopularyzowania pomocy, jaką mogą otrzymać rodziny ze strony poradni rodzinnych.

W szeroko rozumianym społeczeństwie należy ożywić istniejące struktury (państwowe, samorządowe i stowarzyszenia), poszerzając myślenie kategoriami pomocy społecznej o wizję prawdziwej polityki prorodzinnej.

Czy zechciałby Ksiądz Biskup naświetlić ramowo treść programu polityki prorodzinnej, który zaprezentował Ekscelencja na konferencji, dodając, że powinien on być przedstawiony władzom rządowym?


- Nawet ramowe przedstawienie polityki prorodzinnej wymaga dłuższej wypowiedzi. Przygotowujemy specjalny raport na ten temat. Będzie to głos biskupów polskich skierowany do "wszystkich ludzi dobrej woli". Władze rządowe o tyle są tu specjalnym adresatem, o ile na nich spoczywa szczególna odpowiedzialność za każdego obywatela.


Raport ten będzie przedstawiał istotne elementy prawdy o rodzinie. Stale pojawiają się nowe wcielenia starego błędu, jest to błąd antropologiczny, którego fatalne następstwa sprowadzają już od dziesiątków lat wiele cierpień i ludzkich dramatów (szczególnie objawiło się to w systemach totalitarnych ostatniego stulecia).

Prawda o rodzinie rodzi wymóg pomocniczego wejścia w zadania rodziny. Należy wspierać jej samodzielność i chronić autonomię w tym, co odnosi się do trwałości więzi małżeńskiej i odważnego przyjęcia każdego dziecka od chwili jego poczęcia. Wspomniana zasada pomocniczości nakazuje strukturom państwowym i społecznym tworzyć takie programy, które przerastają możliwości indywidualnej rodziny - szczególnie w dziedzinie wykształcenia i zabezpieczenia zdrowotnego.

Rząd w Polsce pracuje nad projektem ustawy regulującej zapłodnienie in vitro. Czy poproszono kogoś np. z Rady ds. Rodziny KEP do prac nad projektem czy do zaopiniowania go? Co Ksiądz Biskup radziłby rządowi w tym temacie?


- Mówiąc precyzyjnie, są dwa zespoły. Rządowy przy premierze, w którego skład wchodzi przedstawiciel teologów, profesor z UKSW i Uniwersytetu Warszawskiego. Jest też drugi zespół, który powołał Episkopat, zespół ten jest w trakcie organizacji, pomyślanej jako zespół międzyresortowy. Prócz teologów są tam specjaliści innych dziedzin. Eksperci ci mają być ciałem opiniującym postęp współczesnej biotechnologii, tak jak komisje bioetyczne. Taką rolę pełni np. Papieska Akademia Życia przy Stolicy Apostolskiej, która rozpoznaje wszystko, co dzieje się na terenie biotechnologii, a także transplantologii. To wszystko objęte jest jedną troską - troską o człowieka. Nie muszę martwić się o prace zespołu, który powołuje KEP. Byłbym spokojny także o prace zespołu rządowego, gdyby polityka przyszła do nauki i moralności po poradę, a nie narzucała, na zlecenie władców, rozwiązania, które pod płaszczykiem wiedzy i norm moralnych faktycznie są decyzjami politycznymi. Tu widzę główną nieuczciwość i wręcz bardzo groźną, nową obyczajowość. Musimy jasno powiedzieć, że współczesny świat "bogaczy" jest głęboko cyniczny i nieuczciwy. Na zamówienie potęg ekonomiczno-politycznych naukowcy, społecznicy, prawnicy produkują najrozmaitsze opinie. Człowiek, rodzina są terenem eksperymentu, materiałem doświadczalnym. Myślenie wyborcy obrabia się psychosocjotechnologią. Potrzebne są tzw. fakty wyborcze. Tak jak są fakty prasowe, tak samo są fakty wyborcze. To nie ma nic wspólnego z troską o rodzinę, o człowieka. Człowiek jest masą, którą się wykorzystuje dla określonych celów. Ta logika mnie najbardziej niepokoi. Chciałbym uważnie obserwować opiniotwórcze środowiska. Te, które rzeczywiście są uczciwe w metodologii pracy, i te, które są, powiedzmy, podkomendnymi wielkich politycznych potęg.

 
W najbliższą sobotę rozpocznie się 24. Ogólnopolska Pielgrzymka Małżeństw i Rodzin na Jasną Górę. Jakie hasło jej przyświeca i jakie wydarzenia jej towarzyszą?


- Ogólnopolski program duszpasterski realizujemy pod hasłem "Bądźmy uczniami Chrystusa". Podczas pielgrzymki małżeństw zwrócimy szczególną uwagę na dochowanie wierności małżeńskiej. Jest to pierwsze zadanie małżonków, którzy niosą światu świadectwo wiary w Chrystusa. Dlatego konferencje towarzyszące pielgrzymce podejmują omówienie różnych uwarunkowań ze strony współczesnych obyczajów, które stają przed małżeństwem jako pomoc albo przeszkoda w wypełnianiu ich zadań.

 Pomocą w tych rozważaniach będzie zwrócenie uwagi na przesłanie encykliki Papieża Pawła VI "Humanae vitae", która od czterdziestu lat służy budowaniu ładu moralnego naszych rodzin. Małżonkowie uroczyście odnowią swoje śluby.

To jest dziedzina, której najwięcej czasu powinno się poświęcać w naszej pracy kapłańskiej, ponieważ przez łaskę sakramentu rodzi się nierozerwalna więź, jedność małżeńska. Między mężem a żoną staje Chrystus. On cierpliwie czeka na świadomy udział w Jego łasce, w Jego uzdrawiającej miłości, miłości miłosiernej, przez męża i żonę. "Odświeżać" trzeba serca ludzkie, odświeżać trzeba decyzje, bo my w naszej psychofizycznej naturze po prostu się męczymy, zapominamy, zacierają się pewne fakty. To odświeżanie może odbywać się w rozmaity sposób. Ktoś mi opowiadał o takim pięknym zwyczaju, że małżonkowie co dzień rano całują swoje obrączki na znak, że dalej po latach "jest to moja urokliwa narzeczona, która została żoną, i fantastyczny rycerz, narzeczony, który stał się mężem". Przybyło może trochę siwych włosów, albo ich ubyło, pojawiły się zmarszczki, zmieniło się coś w tej zewnętrznej, emocjonalnie ocenianej, stronie małżeństwa, ale równocześnie przybyło bogactwo ich wspólnego życia, czyli to, co wytworzyli sercem jako dwoje. Żeby uświadomić sobie, że oni nie gasną, tylko codziennie się bogacą, sięgamy do źródła, które nie gaśnie, które nie ma zmarszczek, siwizny, znaków przemijalności. To jest sakramentalna obecność Chrystusa. Właśnie przez odnowienie ślubów małżeńskich wchodzimy z powrotem w zasięg szczególnego działania łaski Boga; przypomnieć trzeba tę prawdę pewnym obrzędem, pobudzić naszą ludzką, emocjonalnie zapisaną pamięć. Odnawiane śluby, i to w trakcie Eucharystii, przypominają dość dokładnie obrzęd samych zaślubin.
Jak już wspomniałem, część programu pielgrzymki rodzin poświęcona zostanie encyklice "Humanae vitae", w związku z obchodzoną w lipcu br. 40. rocznicą ukazania się tego wiekopomnego głosu Kościoła. Do dzisiaj nie brakuje głosów krytyki, które redukują przesłanie "Humanae vitae" do zakazu antykoncepcji. Przeciwnie, jest profetyczne nauczanie Papieża Pawła VI, które podkreśla w niezwykły sposób wartość miłości małżeńskiej, ukazując jej wymiar duchowy i cielesny. Nauczanie to kontynuował Jan Paweł II, zwłaszcza w cyklu katechez środowych. Encyklika Papieża Benedykta XVI "Deus caritas est" dopełnia to nauczanie, nawiązując niezwykle odważnym językiem i bardzo precyzyjnie do współczesnych poglądów na moralny wymiar miłości małżeńskiej.
Omówieniu tego "trójgłosu" ostatnich Papieży należałoby poświęcić osobny cykl wykładów, które będą organizowane w tym roku przez ośrodki akademickie i środowiska duszpasterskie.

źródło: Nasz Dziennik z dn. 24 września 2008 r.


powrót do: W obronie życia i rodziny...

 
   
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=